Wracaliśmy do domu, a ona zadzwoniła z takim spokojem, że od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. “Przyjedź do mnie”, powiedziała, a potem rozłączyła się, zanim zdążyłem zapytać o cokolwiek….

Sięgnął do kieszeni po kluczyki, nacisnął przycisk. Samochód odpowiedział krótkim piknięciem. Wysiadł z tramwaju, minął parking i ruszył w stronę domu. Miał za sobą długi dzień, ale myśl o tym, że tam na niego czeka, wystarczyła, żeby przyspieszyć kroku.

Thumbnail

Zawsze wracał do domu z poczuciem, że to jego miejsce. Zadzwonił telefon. Spojrzał na ekran – to była Magda. Odebrał od razu.

“Cześć, już jadę do domu”, powiedział. “Właśnie w tej sprawie dzwonię”, odpowiedziała. “Chciałam do was przyjechać, ale skoro jeszcze cię nie ma, to lepiej będzie jak ty przyjedziesz do mnie. ” Paweł zmarszczył czoło.

“O co chodzi? ” “Nie mogę rozmawiać przez telefon. Przyjedź, to porozmawiamy. Marzę tylko o tym, żeby wrócić do domu.

” Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, rozłączyła się. Patrzył na ekran, jakby nie wierzył, że rozmowa już się skończyła. Coś w jej głosie brzmiało inaczej. Nie chciał tego analizować.

Wsiadł do samochodu, ale zamiast od razu odpalić silnik, sięgnął po telefon i wybrał numer Magdy. Nie odebrała. Wybrał jeszcze raz. Milczenie.

W końcu odpalił silnik i ruszył. Po drodze myślał o tym, co powiedziała. Może po prostu chciała go zobaczyć. Może miała zły dzień.

Ale przecież zawsze przyjeżdżała do niego, a nie odwrotnie. Zaparkował przed blokiem, zgasił silnik i wysiadł. Powietrze pachniało wilgotną ziemią i czymś świeżym. Weszli do klatki, minął windę i od razu ruszył po schodach, szybko, ciężko oddychając.

Podszedł do znajomych drzwi i nacisnął dzwonek. Po chwili usłyszał kroki. Otworzyła mu Magda. Stała w drzwiach, oparta o framugę, i patrzyła na niego tak, jakby widziała go pierwszy raz.

“Wejdź”, powiedziała cicho. Wszedł do środka, zamknął za sobą drzwi i automatycznie sięgnął po buty, żeby je zdjąć, ale ona już szła do kuchni, nie oglądając się nawet. Usiadł na kanapie. Magda stanęła przy blacie, odwrócona do niego plecami.

“Magda, o co chodzi? ” – zapytał. Milczała. “Powiedz o co chodzi, albo wracam do domu.

” Odwróciła się w końcu. “Do rzeczy. Myślę, że powinniśmy się rozstać. ” Słowa zawisły w powietrzu.

Paweł poczuł, jakby ktoś wyciągnął mu spod nóg podłogę. “Co takiego? ” – wyjąkał. “Mówię poważnie.

To nie jest decyzja na dziś. Myślę o tym od dłuższego czasu. ” Patrzył na nią, szukając w jej twarzy czegoś, co zdradziłoby, że to żart. Ale ona była spokojna.

Zbyt spokojna. “Przecież mówiłaś, że chcesz wrócić do domu. Że marzysz o tym, żeby wrócić. ” Uśmiechnęła się blado.

“To nie o to chodzi. ” “To o co? ” – głos mu się załamał. “Mówiliśmy o tym, że jak się dorobimy, to kupimy mieszkanie.

Mówiłaś, że chcesz mieć dzieci. Mówiłaś, że to jest nasze. ” “Mówiłam wiele rzeczy, Paweł. Ale teraz myślę inaczej.

” Stał przed nią, zgarbiony, jakby te słowa go fizycznie przygniotły. “To nie ma sensu. Możemy to przegadać. Porozmawiajmy.

” “Nie ma o czym rozmawiać. Podjęłam decyzję. ” “Nie możesz tak po prostu podjąć decyzji za nas oboje. ” “Mogę.

I już podjęłam. ” Zrobiła krok w jego stronę, ale nie po to, żeby go objąć. “Musimy iść do notariusza w najbliższym czasie. Trzeba podzielić rzeczy.

” “Do notariusza? Ty nawet nie chcesz spróbować? ” – zapytał, podnosząc głos. “Wiesz, że to nie jest decyzja, którą podejmuję lekkomyślnie.

Przez tyle lat czekałam, myślałam, że się zmieni. Ale nie chcę już czekać. ” “Na co? Na co ty czekałaś?

” “Na to, że poczuję, że to jest moje miejsce. Z tobą. Ale nie czuję. ” Paweł zamknął oczy na moment.

Potem otworzył je i spojrzał na nią. “To wszystko przez twoją mamę. Przez to, że ona zawsze miała na ciebie taki wpływ. ” Magda zmieniła się na twarzy.

“Nie waż się mówić o mojej mamie. ” “Bo co? Bo ona cię przekonała, że nie jestem wystarczająco dobry? ” “Ty sam doskonale wiesz, że to nie o to chodzi.

” “To o co, kurwa, chodzi?! ” – krzyknął. Magda skrzyżowała ramiona. “Nie podnoś na mnie głosu.

To niczego nie zmieni. ” Zrobiła krok do tyłu, jakby chciała zwiększyć dystans. “Powiedz mi jedno. Czy to już postanowione?

Nie ma żadnej szansy? ” “Nie ma. ” Zapadła cisza. Paweł wpatrywał się w nią jeszcze przez chwilę, a potem odwrócił się i bez słowa ruszył do przedpokoju.

Zatrzymał się przy drzwiach. “Mam nadzieję, że będziesz z tego zadowolona. ” Nie odpowiedziała. Wyszedł.

Na korytarzu oparł się o ścianę i wciągnął powietrze. Nie wiedział, co powiedzieć, co myśleć. Wszystko, co miało być jego przyszłością, właśnie się rozpadło. Wszedł do samochodu i wyciągnął telefon.

Chciał zadzwonić do matki, ale zmienił zdanie. Wrzucił telefon do kieszeni. Wiedział, że jeśli teraz usłyszy jej głos, to się załamie. Wyjechał z parkingu.

Nie wiedział, dokąd jedzie. Po prostu jechał. Dopiero po godzinie zatrzymał się przed swoim blokiem. Wysiadł.

Drzwi do mieszkania nie były zamknięte na klucz. Weszł. W przedpokoju stały jej buty. Wszedł do kuchni.

Na stole leżała kartka. Podszedł, wziął ją do ręki. “Przepraszam. Ale nie mogę już dłużej.

Zabrałam tylko swoje rzeczy. Reszta należy do ciebie. ” Paweł usiadł przy stole. Przez chwilę patrzył na kartkę, potem zmiął ją w dłoni.

Nie wiedział, czy płakać, czy krzyczeć. W końcu wstał, podszedł do okna i wyjrzał na zewnątrz. Miasto było takie samo jak przed chwilą, a jego świat właśnie się skończył.