W jej oczach jej rodzina właśnie wkroczyła na zupełnie inny poziom. Do wyższych sfer, do których zwykli ludzie nigdy nie mieli dostępu. To wspomnienie rozdarło mnie do głębi. Rodzina Bartka to wielka korporacja, a ich goście to same ważne osobistości.

Oni po prostu nie pasują do takiego jedzenia, do takiego świata. Jutro idziesz do banku i wypłacasz wszystko. Wierzyli, że ten ślub to ich przepustka do świata superbogaczy. A za to, co rzuciliście dziś w twarz moim rodzicom, zapłacicie sto tysięcy razy drożej.
Myśleli, że moje słowa oznaczają, że posłusznie pójdę do banku, wypłacę pieniądze i wręczę im do rąk. Podeszłam do biurka i otworzyłam laptopa. Jeśli tak nagle wycofamy środki, system finansowy Investbut natychmiast się załamie. Niech hotel zadzwoni bezpośrednio do Jacka i Krystyny po pieniądze.
Myślą, że przez Kingę dotrą do mnie. Wypiłam łyk wody, czując zimno spływające do żołądka. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam dużą walizkę. Powoli składałam swoje ubrania i wkładałam je do środka.
Nie zabierałam niczego, co należało do tej rodziny. Zabieram im całe powietrze do życia, zamykając walizkę. Jesteśmy starzy, przyzwyczajeni do ogrodu. Limuzyna z resortu odebrała nas z lotniska i zawiozła prosto do lobby.
Żąda natychmiastowego przelewu trzystu tysięcy złotych jeszcze dziś rano. Co za sto tysięcy gorzkich pigułek? Żałuję, że cię wprowadziłam do tego domu. Te pieniądze należą do tego domu.
Balkon powrócił do swojej pierwotnej ciszy. Podczas gdy ja spokojnie delektowałam się chłodnym białym winem, system monitorowania finansowego i raporty od mojej asystentki Ewy nieustannie przesyłały mi najnowsze informacje o sytuacji w Warszawie. Kiedy ludzie są zepchnięci do muru, ich chciwość i próżność prowadzą ich do najgłupszych decyzji. Zrób cokolwiek, byleby mieć trzysta tysięcy złotych jeszcze dziś po południu.
Dzwoniłem do moich wspólników. Po ślubie Kinga wejdzie do bogatej rodziny. Wtedy trzysta tysięcy to będzie nic. Ptaki z tego samego pióra latają do kupy.
Noc przed ślubem zadzwoniła do mnie moja asystentka. Prezes Kowalski wszedł do sali. Zapraszam państwa do środka. Zostali zepchnięci do muru.
Uporczywy, kłamliwy i tchórzliwy do samego końca. Pośpiesznie sięgnął do kieszeni garnituru, wyjął telefon, nacisnął odbierz i przyłożył go do ucha. Od matki do dziecka. Zaprowadź ich do strefy VIP.
Grożą, że jutro, jeśli nie będzie trzystu tysięcy na spłatę długu za wesele, odetną Jackowi ręce. A do tego jeszcze byłem próżny. Dołączony był do niego wniosek o podział majątku. Więc dziś odzyskuję to, co należy do mnie.
Gangsterzy żądają trzystu tysięcy długu. A czy Jacek do ciebie dzwonił? Zadzwoń do męża i zapytaj Lusia.