Wiktoria nie przywiązywała do tego wagi. Pracowała do 190, czasem do 210. Potem zaczęły się aluzje do pieniędzy. Po trzech miesiącach Waleria już otwarcie mówiła: „Maksym, potrzebuję 20 000 pilnie.

Potem kolejne 20 na nowy zimowy płaszcz, bo stary się zupełnie zużył. Wika, możesz mi pożyczyć 30 000? Mówię o tym, że 30 000 każdego miesiąca to bardzo dużo. ” Dała mu 30 000, potem kolejne 30, miesiąc później jeszcze 20.
„Zarabiasz ponad 10 000. Waleria, rozumiem, ale chcę, żebyś przelewała mi każdego miesiąca 100 000 zł. 100 000 każdego miesiąca to przecież prawie cała jej pensja po potrąceniu podatków. Po prostu 100 000 to bardzo dużo.
Przecież nie żądam miliona, tylko 100 000. 100 000 zł każdego miesiąca. ” Po co jej jeszcze 100 000? Żądała, żebym przelewała jej 100 000 każdego miesiąca.
Nie będę miała nic przeciwko oddawaniu 100 000 każdego miesiąca. Po co jeszcze 100 000? „Będę jej dawać 20 000 miesięcznie tymczasowo, dopóki nie znajdzie lepiej płatnej pracy, albo dopóki ty nie dostaniesz awansu. 20 000.
” Maksym trzasnął drzwiami i poszedł do matki. Od tego czasu Wiktoria zaczęła przelewać Walerii po 20 000 zł miesięcznie. Teściowa przyjmowała pieniądze z kwaśną miną, za każdym razem sugerując, że to za mało, 20 000. Miała klucze do klatki.
Same półprodukty. Albo wchodziła do sypialni i grzebała w szafie. Ważne, żeby oficjalnie należało do naszej rodziny, a nie tylko do ciebie. Będzie naciskać do samego końca.
To było pełnomocnictwo do rozporządzania jej mieszkaniem. Wiktoria weszła do salonu, trzymając pełnomocnictwo. Bardzo poważne problemy i one dopiero się zaczynają. Wynoś się do matki dzisiaj.
Następnego dnia w pracy Wiktoria otrzymała dziwny list od kogoś z partnera, firmy, w której pracował Maksym. Wiktoria przeczytała list trzy razy. Oni szykują się do wojny. Znowu poszła do Alicji Nowickiej.
Pokazała list. To nie daje prawa do własności. Dzwoniła do wszystkich krewnych Maksyma. Nie masz prawa do niczego.
Wiktoria znowu poszła do Alicji Nowickiej. I 100 000 nie będziesz płacić co miesiąc? One wszystkie takie są. Wszystko udokumentowane, do wody zebrane.
Dziś doszło do incydentu. Po 20 minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Odwrócił się do Wiktorii. Znowu zadzwonił dzwonek do drzwi.
Ona mnie doprowadziła do szału. Ojciec podszedł do policjantów. Wiktoria milcząc poszła do sypialni. Matka ułożyła Wiktorię do snu.
Potem pojechała do prawniczki. [muzyka] Podam cię do sądu. Tydzień później Waleria przyszła do Wiktorii do pracy. Wdarła się do gabinetu.
Pensja wzrosła do 18 zł. Absolutnie do wszystkiego.